W ostatni weekend miałam przyjemność odwiedzić wystawę malarstwa Józefa Chełmońskiego w Muzeum Narodowym w Warszawie. Obrazy Chełmońskiego zachwycają scenami z udziałem wspaniale malowanych koni, wyraźnie wyczuwa się fascynację malarza ich urodą, charakterem oraz dynamiką ruchu. W części wystawy eksponującej pejzaże spotykałam wrażliwego obserwatora natury, którego dzieła, pełne autentyczności, światła i przestrzeni, przenoszą nas na polską wieś – pełną wiatru, swobody i harmonii z naturą.
Spośród wszystkich wspaniałych dzieł, które miałam okazję zobaczyć, największe wrażenie wywarł na mnie obraz „Wnętrze chaty na Polesiu” z 1909 roku (olej na płótnie, 81 × 116 cm, własność prywatna). Ciepłe tonacje ugrów w tym obrazie tworzą niezwykłą atmosferę ukojenia i spokoju, która przenika ukazaną scenę. Jest w nim coś niebywale poruszającego, mistycznego – niesie ukojenie dziecięcego, niewinnego snu, otulonego ciepłem prostego, wiejskiego wnętrza.
Zachwyciło mnie, jak Chełmoński potrafił uchwycić zarówno dynamikę, jak i delikatność życia. To wspaniała lekcja obserwacji świata oraz podziwu dla natury, który jest mi szczególnie bliski.